Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta/placki/torty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta/placki/torty. Pokaż wszystkie posty

24 września 2015

Coś prostego, coś pysznego. Tarta z owocami.



Ostatnio byłabym największym leniem jeżeli chodzi o pieczenie, gdyby nie mój facet. Dla niego zawsze warto coś przygotować... Chociaż nie zawsze sobie zasłuży : ) Ale to rzadka sprawa. 
To on najczęściej podrzuca dobry pomysł, a ja go zazwyczaj urozmaicam i zmieniam, ale tylko troszeczkę! Bo po co byś nudnym i robić coś klasycznie? A więc, mamy tartę z malinami i borówkami, prawie na kremie czekoladowym. Prawie czekoladowym, bo skończyło się budyniowym. Śmietana jakoś... nie chciała mnie słuchać. Ale nie żałuje! A zdjęć wyjątkowo prawie że nie ma, bo mam w domu samych niecierpliwców.



Porcje: 8 ładnych trójkątów
Czas przygotowania: 2 godziny
Koszt: ok. 30 zł (max)

Składniki - ciasto kruche:
- mąka 400 g
- masło 250 g
- cukier 115 g
- proszek do pieczenia 1 łyżeczka 
- jajko 2 szt (jedno żółtko i jedno całe)

Składniki - na krem:
- budyń czekoladowy 
- 2 łyżki cukru 
- śmietanka 30% - 300 ml
- galaretka wiśniowa 
- maliny i borówki (lub dowolne inne świeże owoce)





Jak przygotować?

Z wszystkich składników zagniatamy bardzo szybko ciasto, na początku warto pomóc sobie nożem siekając masło w mące. Ciasto kruche bardzo nie lubi ciepła. Ważne, żeby zagnieść je jak najszybciej.
Odstawić do lodówki na minimum pół godziny. 
Następnie rozwałkować i wyłożyć nim (dokładnie nasmarowaną masłem i obsypaną bułką tartą) formę doklejając brzegi. Piec w piekarniku ok. 25 min, aż do lekkiego zrumienienia. Odstawić. 


Drugim krokiem (najlepiej, gdy ciasto się piecze) jest przygotowanie galaretki, a potem kremu. Galaretkę wykonać wg. przepisu i zostawić do ostygnięcia. Budyń przygotowujemy wedle opakowania, ale na śmietanie, dzięki temu będzie miał pyszny kremowy smak. Używamy 300 ml śmietanki ponieważ jest tłustsza, niż mleko i przy ubijaniu budyniu nabierze puszystości, więc nie mamy obaw o nie stężenie się kremu. 
Ugotowany budyń ubijamy mikserem, aż do ostygnięcia. Powinien być dość puszysty. Wykładamy na zimne już ciasto, dekorujemy owocami. Zalewamy tak samo przestygniętą galaretką. Odstawiamy do lodówki. 

To już wszystko, ciasto jest gotowe, kiedy galaretka w pełni stężeje. 
Smacznego!












26 sierpnia 2015

Ciasto kawowo-orzechowe






Dawno nie robiłam nic słodkiego, dieta i inne fit sprawy pochłonęły mnie lekko za bardzo :) Ale kiedy nadarza się okazja nie mogę się powstrzymać. Znalazłam przepis w moim notatniku z dawnych przepisów wygrzebanych z internetu i okazał się dobrym pomysłem. Dzisiaj przygotowałam przekładańca z masą kawową i bezą orzechową. Pyszne połączenie, ale porcja jest na prawdę ogromna, więc polecam piec z połowy jeżeli ciasta nie znikają u Was za szybko. 
Przepis jest czasochłonny ale zdecydowanie wart wysiłku. 


Ciasto kruche (dwie warstwy)

- 630 g mąki pszennej (ja pomieszałam krupczatkę i zwykłą dla dodania chrupkości)
- 5 żółtek
- 300 g masła
- 70 g margaryny
- 120 g cukru kryształu
- 1 łyżka proszku do pieczenia
- 3 łyżki cukru z wanilią lub jeden cukier wanilinowy

Wszystkie składniki zagniatamy jak najszybciej i odkładamy ciasto do lodówki na co najmniej pół godziny. 


Beza z bakaliami

- 8 białek
- 270 g cukru kryształu
- 70 g mąki pszennej
- 70 g mąki ziemniaczanej
- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- szklanka bakalii
- dżem porzeczkowy 

Białka ubijamy na sztywno dodając po łyżce cukru powoli aż do momentu kiedy się całkowicie nie rozpuści, na koniec przesiewamy do miski wymieszane mąki z proszkiem, a na koniec metalową łyżką mieszamy z bakaliami. 

Wyciągamy połowę ciasta kruchego z lodówki, rozwałkowujemy, kładziemy na blachę na papier do pieczenia, na to warstwę dżemu porzeczkowego, a na nie bezę. Pieczemy w piekarniku w 160 stopniach przez ok 40 min.




Biszkopt orzechowy

- 5 jaj
- 200 g cukru kryształu
- 1 łyżka bułki tartej
- 200 g zmielonych orzechów (ja zrobiłam mieszankę z tych rodzai co miałam akurat)
- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

Białka ubijamy na sztywno z szczyptą soli. Powoli dodajemy do nich cukier, a kiedy się rozpuści bardzo delikatnie dodajemy roztrzepane żółtka, na koniec łyżką mieszamy z tartymi orzechami i proszkiem. 
Następnie wyciągamy drugą połowę ciasta kruchego z lodówki, rozwałkowujemy, kładziemy na papier i blachę o tych samych wymiarach lub tą samą, a na nie rozlewamy biszkopt orzechowy. Pieczemy w piekarniku w 160 stopniach przez ok 35 min.







Krem kawowy: 

- 500g mascarpone 
- ok  3/4 szkl cukru pudru 
- 4 jajka 
- 220 ml kremówki
- kawa rozpuszczalna 5 łyżek 
- wrząca woda

Kawę zalewam wrzątkiem, odstawiam do ostygnięcia. Żółtka utrzeć z cukrem do białości, białka osobno z szczyptą soli. Mascarpone ubić mikserem na szybkich obrotach ale bardzo krótko, następnie powoli dodać żółtka i mieszać wolno. Ubić śmietankę, następnie na przemian łączyć masę żółtkową z białkiem i śmietaną. Na koniec wymieszać ze schłodzoną masą dość energicznie żeby szybko połączyć składniki bez zważenia się masy. 

Gdy ciasta są już upieczone czas składać ciasto. Jako pierwszą warstwę kładziemy kruche z bezą. Następnie przekładamy ciasto kremem kawowym. Potem układamy ciastem kruchym od góry warstwę kruchego z biszkoptem orzechowym. Wyrównujemy brzegi i wkładamy tort na co najmniej 30 min do zamrażalnika. 


Polewa czekoladowa: 

- 250 ml kremówki
- 300g czekolady

Kremówkę zagotowujemy, zalewamy nią połamaną na kawałki czekolady i mieszamy do rozpuszczenia. Gotową masę odstawiamy do lekkiego ostygnięcia. 

Wyciągamy ciasto z zamrażalnika. Kładziemy np na raszkę, a pod spodem dużą blachę lub tace. Oblewamy ciasto letnią (to bardzo ważne inaczej gdy jest zbyt ostudzona zastyga zbyt szybko) czekoladą, ale dzięki schłodzeniu ciasta polewa idealnie się rozprowadza i prawie od razu zastyga. W ten sposob otrzymujemy piękną taflę czekoladową. 

Przyozdabiamy wg własnego upodobania, u mnie to była reszta pistacji siekanych. 


Smacznego! :) 











27 marca 2015

Mój faworyt - lekki tort orzechowy.

Studia pochłaniają 3/4 mojego wolnego czasu ostatnio, ale koniec z tymi wymówkami, wracam do Was z świetnym przepisem no i małą recenzją. Z resztą, skoro wszyscy się chwalą, to czemu ja nie mam? :D 

Nie ma co tu dużo mówić, trochę zakupów i już legendarna książka z słodkimi wypiekami Lidla wpadła w moje ręce. I nie powiem podzielam zdanie innych blogerek, zakochałam się w niej. 
Powiem Wam, że przepisy są na prawdę konkretnie, a jednocześnie szczegółowo i w prosty sposób wyjaśnione, a strona graficzna też spełnia wszystkie moje oczekiwania. Dodatkowo sama reklama Lidla i ich produktów nie jest nachalna przez co dałam jej zdecydowanie dużego plusa. 
Co mam więcej powiedzieć, znalazłam też swój przepis faworyt. Żałuje jedynie, że sama na to nie wpadłam. Jak tylko kupię kilka składników zabiore się za wypróbowanie tego pomysłu a mianowicie - Wiśniowe Sushi. Kocham kuchnię azjatycką a tutaj taka kreatywna odmiana spowodowała, że moje serce szybciej zabiło. Prostota i piękno w jednym. To chyba wszystko plus kilka zdjęć, z mojej pierwszej wycieczki po książce. 
















              


Teraz czas na Tort Orzechowy. Jest on wyjątkowy ponieważ nawet tortowe niejadki w mojej rodzinie go uwielbiają. Przepis na biszkopt orzechowy jest bardzo stary wiec powinien wyjść każdemu, a sam biszkopt jest wilgotny i baaardzo intensywny w smaku. Do przełożenia ciasta warto użyć więc czegoś lekkiego i delikatnego w smaku, ponieważ tutaj smakiem przewodnim jest nasze ciasto, a reszta to tylko dodatki : ) 






Składniki: 
- 10 jajek
- 20 łyżek cukru 
- 30 dag orzechów włoskich
- 3 1/2 łyżki bułki tartej 

Żółtka oddzielić od białek i utrzeć z cukrem. Ubić pianę z białek i dodać do żółtek. Wsypać zmielone orzechy i bułkę tartą. Bardzo delikatnie wymieszać. Tortownica (wym 28cm) natrzeć masłem i posypać bułką tartą. Wlać ciasto i włożyć do piekarnika nagrzanego, ale nie gorącego. Piec w 160 stopniach przez 60 min. 
Kroić dopiero po wystygnięciu! 

Przełożenie: 
- kremówka 
- dżem porzeczkowy

Tort po wystygnięciu, pokroiłam na 3 płaskie blaty, przełożyłam je śmietaną kremówką, przy czym najniższa warstwa miała jeszcze warstwę posmarowaną dżemem. Trochę kremówki zostawiłam do posmarowania brzegów oraz wzoru na górze. 

Do ozdoby: 

- zmielone orzechy włoskie 
- barwnik spożywczy 
Po wychłodzeniu w lodówce w formie (min godzina), brzegi wysmarowałam warstwą śmietany, obsypałam zmielonymi orzechami oraz resztkę śmietany zmieszałam z czerwonym barwnikiem. Za pomocą szprycy nałożyłam wzór. Forma ozdoby jest dowolna. 















21 kwietnia 2014

Mazurek pomarańczowo-marcepanowy.

Oto jeden z moich świątecznych ideałów. Sama się nie spodziewałam, a jednak ten przepis jak się okazało, to strzał w dziesiątkę. 
Jest idealnie wyważony, nie za słodki, lekko kwaskowy i mój ukochany smak marcepanu rozpływającego się w ustach. No i płaski, czyli tak jak w tradycji powiedziano. Życzę wszystkim smacznego z okazji Świąt Wielkanocy! :D











Składniki: 
  1. ciasto kruche :

  • 400 g mąki pszennej 
  • 50 g krupczatki
  • 50 g cukru pudru 
  • kostka (250g) masła
  • 4 żółtka
  • 2 łyżki śmietany gęstej
Masło posiekać w mące, dodać resztę składników i szybko zagnieść. W razie zbyt sypkiego ciasta dodać jeszcze śmietany. Zostawić w lodówce na conajmniej poł godziny. Następnie rozwałkować, wyłożyć na blaszkę, zostawić trochę ciasta na brzegi. Wyklejoną formę wstawić do nagrzanego piekarnika na 180 stopni. Piec do zrumienienia ok 17 min. 

      2. Na wierzch: 
  • roztopiona na parze czekolada gorzka 
  • słoik konfitury z pomarańczy 
  • Masa marcepanowa (200 g) rozwałkowana - najlepiej wałkować na cukrze pudrze na ok 2 mm placek. 
Upieczony i ostudzony spód posmarować jak narówniejszą warstwą dżemu, następnie przykryć marcepanem, a potem polać na wpół, taką gęstniejącą czekoladę, rozsmarować ją jak najcieniej żeby nie "zabiła" reszty smaków mazurka. Przechowywać w chłodnym miejscu. 









Smacznego ! :)


                                                                   Wielkanocne Smaki - edycja IV

3 marca 2014

03.03 - muffiny czekoladowe róże ^^ dedykowane tym, ktorzy pamietali w podziekowaniu ;*

Witam was dzisiaj w tym dziwnym dla mnie dniu, ..  wlasnie slucham muzyki, za mna pierwszy dzień mojego ostatniego naście .. kilka trudnych wyborów,  matura a mimo to.. jest coś co powoduje ze ten dzień mimo stresów jest wspanialy, chociażby tacy przyjaciele niby prawie każdy ich ma, a jak zmieniają mój świat i powodują że jest wspaniały, albo rodzina która o tobie pamięta i ich życzenia, lub oczywiscie moj cudowny, nie chwalac sie chłopak <3 moja wielka motywacja i najlepszy jak dotad wybór życiowy, czuły i najukochańszy na świecie ^^ Ale ale dosyć tego słodzenia :D zwykle tak nie mam, spokojnie.. ale jest wieczór .. i jestem zmeczona.. :D hihi
Dzisiaj mam dla was coś małego pysznego .. też wykorzystane na marcowe urodziny dla F.


Krem czekoladowy:

-serek kremowy twarogowy ( moze byc zwykly do smarowania, smietankowy, kanapkowy)
-1/2 kostki masła
-szklanka cukru pudru
-3 łyżki kakao

Masło utrzec z cukrem, następnie dodawać powoli ukrecając serek, potem kakao aż do utarcia na gładką masę:) schłodzić w lodówce przez pół h , a nastepnie udekorowac babeczki- zaczynajac od srodka przekrzywioną na jak najbardziej poziomo wyciskarke z końcówka gwiazdki wyciskac mase na babeczkę. W ten sposób uzyskamy kształt róży. 

PS. ja dodatkowo deklarowałam babeczki cukrową posypka, ale nie jest to konieczne :)



Różane muffiny czekoladowe: (12szt)

1 ¾ szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody
4 łyżki kakao 
¾ szklanki cukru pudru
¾ szklanki czekoladowych kropelek
1 szklanka mleka 
⅓ szklanki oleju
3 jajka

Mokre skladniki mieszamy razem, a suche w osobnej misce, na koniec mieszamy je razem, szybko, energicznie, im wiece grudek tym muffiny lepsze :) 
wykladamy je do papierowych papilotek, pieczemy ok 20 min w 170 stopniach :) Żeby nałożyć krem musza całkowicie wyciągnąć. 

12 stycznia 2014

Tort pomarańczowo-czekoladowy

Może zimy za oknem nie ma, ale pomarańcze, te zimowe, najlepsze są. Cieszmy się więc nimi i radujmy bo w połączeniu z czekoladą to sama rozkosz. Są dla niej idealnym orzeźwieniem i dodatkiem. Pycha ^^








Biszkopt czekoladowy: 
-6 jaj
-0,5 szkl maki pszennej
-1/4 szkl maki ziemniaczanej
-3/4 szkl drobnego cukru
-3 łyżki kakao

Białka ubijamy na sztywno (najlepiej w metalowej misce i potem tak samo metalowa łyzką mieszamy wszystko, wylewamy do tortownicy, ponieważ w ciasto tak nie reaguje i nie opada). 
Ważne: stopniowo czyli po łyżce lub dwóch dodawać cukier cały czas miksując, następnie po jednym żółtku, następnie wymieszane mąki z kakaem, przesiewać po jednej czubatej łyżce do masy, każdą porcję aż się porządnie nie wmiesza, wszystko na małych obrotach. 
Przelewamy gotową masę do blachy, powinna wić się jak wstęga. Blacha powinna być wysmarowana masłem i posypana bułką tartą. Następnie podnoszę blachę nad stołem i uderzam nią dość intensywnie o stół. Jest to sposób Gordona Ramsaya. Nawet dwukrotnie. 

Wkładam do nie do końca rozgrzanego piekarnika, najlepiej sprawdzić jaka opcja jest w instrukcji piekarnika dla biszkoptów u was najlepsza bo ja przez ten błąd już niejednokrotnie piekłam biszkopta podwójnie. U mnie jest to 160 stopni, na 40 min. Opcja bez termoobiegu. 







Krem: 
- śmietanka kremówka 6 kubeczków 
- dżem pomarańczowy
-aromat pomarańczowy
- sok z jednej pomarańczy
-żelatyna 2 łyżeczki czubate.

Kremówkę ubijam, dodaje do niej słoiczek dżemu, łyżeczkę aromatu, sok z pomarańczy i rozpuszczoną i wychłodzoną żelatynę. Miksuję i gotowe. 







Wykończenie: 
- Obrane ze skórki kawałki pomarańczy
-łyżeczka kakao
-dżem pomarańczowy
-poncz: likier pomarańczowy z herbatą.

Biszkopty nasączone ponczem przekładam warstwami przy czym, na ostatnią najniższą warstwę ciasta nakładam dżem, na wierzchu smaruje kremem i układam kawałki pomarańczy, na koniec przez sitko lekko sypię gorzkim kakaem. 

Gotowe! ;)


10 sierpnia 2013

Delikatny sernik kokosowo-ananasowy

Witam was bardzo ciepło :D Ja wiem.. wiem.. tyle słońca i gorąca wokół, że ode mnie już nie potrzebujecie, ale pozwólcie mi się podzielić moim szczęściem w związku z wakacjami i słońcem z Wami.
Dzisiaj przedstawiam wam długo wyczekiwany przepis na niesamowity sernik, który powstał po trochu dzięki Internetowym pomysłom i po trochu dzięki przepisom zapomnianym, znajdującym się w głębi zeszytów mojej mamy. Powstał miks i znalazłam niebo. Przekażcie je dalej :) 







SERNIK KOKOSOWO-ANANASOWY

Spód wykonujemy najszybszym sposobem: 
  • z ciasteczek owsianych- 400g;
  • masła-150 g
  • wiórki kokosowe - 100g


Wszystkie składniki miksuje porządnie z rozpuszczonym masłem, do uzyskania jak najgładszej masy.

Ugniatam spód na blaszce (najwyżej kwadratowa, a najlepiej w tortownicy), warto tu użyć rąk wychłodzonych zimna wodą co ułatwi układanie, na papierze do pieczenia i następnie wkładam do lodówki. 

Masa serowa: 
  • 1,5 kg twarogu sernikowego
  • puszka (100ml) skondensowanego mleka słodzonego
  • mleko kokosowe
  • wiórki kokosowe -100 g
  • alkohol dosłownie jedna zakrętka ( może być wódka lub rum)
  • 3 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
  • 6 jajek
  • puszka ananasa 
  • na polewę: gęsta śmietana 150 ml, 5 łyżek cukru pudru.
Piekarnik nastawić na 180 stopni. Ananas miksuje, bez soku. Ser mieszam z wszystkimi sypkimi składnikami. 
Następnie miksuje masę, z 3/4 mleka skondensowanego i z gęstą jakby śmietanką od mleczka, i jajkami. Na koniec dodaje ananas i alkohol. 

Wstawiam na 20 minut sernik ( w parze wodnej- na dno wrzucam kostki lodu, lub miskę z
wodą), potem obniżam temperaturę do 130stopni i piekę go przez 1,5 godziny, ale trzeba uważać by góra się nie przypaliła. 
Po upieczeniu na wierzch wykładam gęstą śmietanę wymieszaną z pudrem i resztą mleka skondensowanego. 
Wstawiam do jeszcze ciepłego piekarnika i zostawiam go do ostygnięcia. Kroje dopiero po wychłodzeniu w lodówce. Im dłużej, tym lepszy. 
Sernik dla lubiących przełamanie smaku, można posypać którymś z letnich owoców jak jagodami, borówkami, malinami ;)

To już wszystko, a sernik puszysty, lekki rozpływający się w ustach :D 
Spróbujcie sami.

PS. A przepis dedykuje mojej siostrze A., na której imieniny przygotowywałam go i dzięki niej odkryłam to małe cudo. 






26 czerwca 2013

CzyBit czyli ciasto bez pieczenia :)

Hmm dzisiaj do was wracam z małym co nie co. U mnie dzisiaj w wersji (tylko) odrobinę mniej kalorycznej, ponieważ nie używam do każdej z warstw masła, w porównaniu do zwykłego przepisu :) Taki mój. Drodzy państwo.. przed Wami CzyBit ^^!!!




Składniki (kwadratowa blacha): 
herbatniki (2 opakowania duże)
masa krówkowa
śmietanka 30 %  3 szt
2 budynie waniliowe (wg przepisu jak na 1 budyń przygotowane, musi być to bardzo gęste!) 
łyżka masła

Warstwa I 
herbatniki (jak na zdjęciu pierwszym)

Warstwa II
Budyń dodajemy łyżkami do 2 ubitych śmietanek równocześnie miksując, nakładamy na herbatniki (można dosłodzić). 

Warstwa III
herbatniki 

Warstwa IV 
Krówkę podgrzewam, rozlewam na herbatnikach (uwaga od razu po ociepleniu nie otwierać bo może mocno prysnąć).

Warstwa V
Herbatniki 

Warstwa VI 
Resztę śmietanki ubić z łyżką cukru pudru i rozłożyć na herbatnikach. 

Na koniec odłożyć ciasto na dobre 3 godzinki do lodówki i jest gotowe :D















18 czerwca 2013

Tarta z truskawkami zapiekanymi w budyniu...

Czy znacie owoce bardziej zakochane niż truskawki? Mi się kojarzą właśnie w ten wyjątkowy sposób. I chociaż nie są moimi faworytkami wśród owoców, chciałabym żebyście wypróbowali ten przepis z równie dużą chęcią, jak ja kiedy go wymyśliłam i zrealizowałam, a potem spróbowałam. Smacznego!





Ciasto kruche:

  • szklanka mąki pszennej;
  • 3/4 szkl mąki krupczatki;
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej;
  • cukier waniliowy;
  • 4 łyżki cukru pudru;
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego;
  • 100 g masła;
  • łyżka oliwy z oliwek (opcjonalnie);
  • 2 żółtka, 1 białko.
Masło z mąką, cukrem i oliwą wymieszać, następnie dodać jogurt i jajka i szybko zagnieść ciasto. Następnie schłodzić, można w zamrażarce. 
Po schłodzeniu piekę w 200 stopniach aż do przyrumienienia, trochę bardziej niż u mnie, ponieważ woda z truskawek i budyniu zbyt mocno może przesiąknąć ciasto. 










Do przełożenia: 

Użyłam budyniu toffii'owego, ale nie robi się go tak jak zwykle. Proszek z paczki mieszam z 1,5 szkl mleka, cukrem (3 łyżki) i podgrzewam do lekkiego zgęstnienia, ale nie za bardzo. 

Lejący się krem nakładam na ciasto, następnie rozkładam truskawki w kawałkach (u mnie było to około 20 truskawek) i wstawiam do nagrzanego piekarnika na 10 minut. Potem wystawiam od razu po upieczeniu i schłodzoną tartę podaje ;)








15 maja 2013

Obłędny krem budyniowy plus ciasto ptysiowe równa się karpatka.

Jeżeli macie jeszcze jakieś wątpliwości odnośnie kremu budyniowego w połączeniu z ptysiem to zapraszam, jestem pewna że zmienicie zdanie :) Niestety moja karpatka (a czy w ogóle jakieś ciasto u mnie w domu wytrzymało po pokrojeniu?), nie dała się sfotografować w częściach, nie zdążyłam, no ale nie ważne, mam przepis :) 






Krem budyniowy: 

-5 kubeczków śmietany kremówki (u mnie Jana - 200 ml jedna) - do budyniu 3, do ubicia 2.
-5 żółtek
- cukier (kilka łyżek, każdy dodaje wg gustu, aczkolwiek musi być odrobinę bardziej słodki bo ciasto ptysiowe nie jest wcale,u mnie chyba były 3).
- maka ziemniaczana 6 łyżek + 1 krupczatki. 
- 1 cukier waniliowy
-cukier puder 3 łyżki

2 kubeczki śmietanki podgrzewam powoli, nie do zagotowania. W małej miseczce mieszam resztę składników (bez śmietanki do ubicia), aż do uzyskania dość gęstej masy. Następnie do podgrzanej śmietany wlewam mieszaninę bardzo energicznie mieszając, gdyby pojawiły się grudki można wlewać po odrobinie mleka, aż do rozmieszania i zdjąć na chwilę z ognia. Gdy krem dość mocno zgęstnieje, ale nie może być grudkowaty (gdyby jednak tak się stało polecam pokręcić mikserem przez dłuższą chwile, wszystko powinno być ok), ochładzam go, cały czas mieszając trzepaczką, tak żeby uzyskać jak najbardziej puszystą masę (u mnie wyjątkowo długo to trwało, używałam i miksera i rózgi). Kiedy w pełni ostygnie, co jakiś czas mieszam by na powierzchni nie utworzyła się charakterystyczna budyniowa skorupa. jednocześnie ubijam resztę śmietany z cukrem pudrem. Następnie mieszam obie masy stopniowo, dodając do śmietany po łyżce budyniu.




Ciasto ptysiowe: 

-1 szkl. mąki
-0,5 kostki masła
-1 szkl. mąki tortowej
-5 jajek 
-1,5 łyżeczki proszku do pieczenia.

Masło rozpuszczam z wodą, nie dopuszczam do zagotowania, dodaje makę i szybko mieszam pałką do ciasta (ucierakiem) całą masę, aż do momentu kiedy zacznie odchodzić od ścianek i stworzy jednolitą masę. Po wystygnięciu masy dodaje żółtka i ucieram (może też być mikserem) razem z proszkiem. 
Masę dziele na pół, rozkładam ją na wysmarowanej masłem i posypanej krupczatką formie, może być blacha od piekarnika, bardzo cienko, to ma być prawie 0,5 cm warstwa (a nawet nie), piekę w 200 stopniach przez 25 min, wyjmuje od razu i wkładam następną porcje. Ciasto odrywam od blachy nie od razu, tylko po lekkim wystygnięciu bo robi się miękciejsze. 

Na koniec pomiędzy płaty wkładam krem i wierzch posypuje cukrem pudrem. Gotowe!





21 kwietnia 2013

Mini torcik - budyniowo gruszkowy.


To ciasto, było przygotowywane w niezbyt sprzyjających warunkach, o północy. A jednak, wyszło. Życzę więc tak samo wam żeby było tak niespodziewanie pyszne jak dla mnie :) Ciasto czekoladowe, budyń jak nie budyń, a pyszny krem waniliowy i gruszki.




CIASTO: 

175 g masła
1,5 szklanki cukru pudru
3 łyżeczki esencji waniliowej
3 roztrzepane jajka
1 1/2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki kakao
1 1/4 szklanki mleka


KREM:
3 żółtka
1 cukier waniliowy
3 płaskie łyżki cukru
3 łyżki mąki ziemniaczanej
 śmietana 30% 500ml

OZDOBA:
gruszki z zaprawy
posypka-gorzkie kakao



CIASTO:Masło, esencja, cukier ucieramy do puszystej masy. Ciągle mieszając dodaję jajka. Następnie dodawać stopniowo mąkę z proszkiem i kakaem, naprzemiennie z mlekiem. 
Wylać ciasto do natłuszczonej formy. Piec w 180 stopniach, ok 45 minut. 

Z ciasta po ostygnięciu wykrajamy wgłębienie do którego wlejemy krem. Musimy 

pamiętać by spód nie był za cienki bo się rozpadnie pod kremem.


KREM: żółtka mieszam z mąką, odrobiną śmietany, mąką ziemniaczaną i cukrem aż do uzyskania gładkiej masy. 
Wlewam do podgrzanej śmietany, energicznie mieszam, gdy robi się zbyt geste można dolewać mleka, wszystko na małym ogniu. Nawet po uzyskaniu dość gęstego budyniu i odłożeniu go z palnika mieszamy co jakiś czas energicznie aż do porządnego wystygnięcia, by krem nabrał puszystości. 
(Do mojego kremu opcjonalnie dodałam odrobinę rumu). 

RESZTA: 
Na koniec, na ciasto z kremem, wykładam gruszki z zaprawy, posypuje to kakaem i Gotowe :)





Teraz nawet nie trzeba go chłodzić w lodówce co jest ogromnym plusem tego ciasta. 
A krem, jest niesamowity. ten budyń robiony na śmietanie, mieszany rózgą jest wręcz aksamitny i nie jestem pewna czy jeszcze kiedykolwiek zrobię go w inny sposób bo jest nieprzyzwoicie dobry :D






20 marca 2013

Oponki.. na wspomnienie wakacji i jako zaproszenie dla wiosny.

Donaty, pączki serowe, oponki. Nie ważne jak nazywam, ważne że robione dla wspomnień  i na specjalne życzenie siostry. Oponki zdecydowanie, ku mojemu zdziwieniu nie są tłuste. A może, to po prostu wynik połączenia sposobów na nie wsiąkanie tłuszczu? Nie ważne, w każdym razie, moja "opona" się, aż tak nie powiększyła i  cieszę się dalej dobrym zdrowiem. Już nie przedłużając.. kończę. Smacznego!
















Składniki:

  • 300 g sera 
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1/3 kostki drożdży
  • ok 2 szkl mąki pszennej 
  • 2 łyżki cukru
  • 2 zakrętki wódki

Zagniatamy ciasto z podanych składników przy czym drożdże dodajemy dopiero po rozpuszczeniu z cukrem (czyli ucieramy drożdże łyżeczką z cukrem w małej miseczce, aż nie staną się leiste). Zostawiamy je do wyrośnięcia na ok 30 minut w ciepłym miejcu (czyli pamietajcie ze ciepłe powietrze unosi się do góry, albo w ciepłej wodzie, lub przy grzejniku). 




Na stolnicy, lub blacie - posypanym mąką,  rozwałkowujemy ciasto na około 0,7 cm. Wykrawać większe koła ( u mnie pucharkiem), a środek małym kieliszkiem. 

Podważamy i wrzucamy na ciepły tłuszcz. 

Moje triki : 
  • cały czas staramy się utrzymać jednakową temperaturę tłuszczu więc smażymy na małym ogniu. 
  • smażymy oponki na patelni i wcale nie musi być tłuszczu dużo 
  • do tłuszczu, żeby nie wchłaniał się w ciasto dodajemy obranego ziemniaka. 
  • do ciasta żeby nie wchłaniał się tłuszcz dodaliśmy alkoholu (u mnie wódka, ale polecam spirytus tylko w mniejszej porcji).
  • Żeby oponki nie przeszły zapachem ani smakiem tłuszczu smażymy je najlepiej na smalcu ( ja używałam  gęsiego który jest bardzo delikatny i ledwo wyczuwalny). 
  • pączki usmażone odkładamy na papierowy ręczniczek do odchłonięcia tłuszczu. 

Ozdoba- lukier z białka i kolorowa posypka. 

  • białko
  • cukier puder
  • barwnik
  • kolorowa gotowa posypka, lub jak u mnie sezam i kokos z barwnikiem. 
Białko ucieramy intensywnie z cukrem pudrem tak żeby polewa była bardzo gęste ( dodajemy do cukru pudru po trochę białka nie na odwrót). Dodajemy barwnik. 

usmażone oponki dekorujemy lukrem i posypką.