Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciastka. Pokaż wszystkie posty

19 kwietnia 2013

Ciasteczka Dżemorki-francuskie.

Jeżeli nigdy nie próbowaliście najszybszych ciastek na świecie, to najwyższy czas na to. No jedynie, że ktoś się odchudza, bo mimo że ciasto francuskie wydaje się najbardziej lekkim jakie kiedykolwiek widziano, wcale niestety tak nie jest. Ale co to jest tylko 16 małych drobnych ciasteczek, które tak niesamowicie pachną? Nic, w porównaniu z np bezą więc drogie panie polecam mimo wszystko te trój składnikowe ciasteczka :)










Składniki 16 ciastek:
-Ciasto francuskie (1 op)
-marmolada
-cukier puder

Ciasto francuskie kroje na paski i potem w poprzek ( u mnie 3 pion, 4 poz.)
Nakładam na jednej połowie łyżeczkę dżemu i sklejam widelczykiem. Tak każdą porcje. Wg wersji light smaruje ewentualnie ciastka wodą, lub mlekiem. 
Wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni, wyjmuje kiedy lekko zbrązowieją i od razu posypuje cukrem pudrem tak żeby wierzchnia warstwa utworzyła z cukru lekko chrupiącą skórkę. 

Gotowe ! 





22 listopada 2012

Makaroniki - po raz pierwszy :)

Te słodkie, kochane małe ciasteczka podbiły moje serce swoim wyglądem dawno temu, ale niestety nie miałam okazji ich ani spróbować, ani zrobić. Teraz się udało. Białko w lodówce trochę cukru i pomysł na krem. 






SKŁADNIKI: 

  • 3 białka
  • 3 łyżki kakao
  • 110 g migdałów mielonych (ja użyłam mieszanych orzechów, ale oryginalne są tylko z migdałów)
  •  1/2 łyżeczka wody
  • 210 g cukru pudru
  • 30 g cukru










Białka ubijamy z cukrem, następnie dodaje migdały wymieszane z cukrem pudrem do białek, potem kakao i wodę. To już właściwie wszytko. Teraz nakładam szprycą lub łyżeczką małe "plamki" ciasta na papier do pieczenia. 
Czekamy przynajmniej 20 min na utworzenie się skorupki na powierzchni ciastek, dopiero potem wstawiamy je do piekarnika -160 stopni na 15 minut.  Pieczemy z termoobiegiem, a gdy nie mamy to normalnie z małą szparką.                                                               Wyciągamy od razu po upieczeniu i zdejmujemy z blachy, jak ostygną to 
przekładamy kremem, u mnie był to budyńowy z barwnikiem (okazało się to dobrym pomysłem  bo przez noc wspaniale nasiąkły ciasteczka i stały się lekko piankowo-puszyste), dżemem, lub innym kremem. Wg mojej mamy oryginalne makaroniki zawsze zawierają w kremie sporo alkoholu (ja dodałam amaretto i wódkę).

Smacznego!









PS. Moje uwielbienie dla orzechów, czekolady i tym podobnych przekazuje w ręce jurorów oceniających moje małe słodkości :)

23 września 2012

KOKO-sanki na indyjskim stole.



Czy Wam też z kuchnią indyjską kojarzy się kokos? Mi tak, i wiecie co? Dzisiaj użyłam kokosu i stworzyłam, małe słodkie i uzależniające kochane słodkości. 
A dlaczego właśnie kokosanki, a dlatego że jak to co chwilkę bywa w moim domku, zachciało się czegoś słodkiego, do kawy najlepiej. A więc zwiedziłam i lodówkę i spiżarkę - tylko, że nic nie wymyśliłam. Dopóki nie spojrzałam na nasz stół, który nazwałam rankiem indyjskim. A dlaczego? Bo moja mama zaszalała z kolorami. No cóż, tak to jest jak ktoś ma mamę w dobrym humorze w domu. To później wszytko jest misz masz z kolorami. Ale nie narzekam, bo inaczej nie było by kokosanek, co wiąże się z kokosem, a kokos z Indiami, a Indie z moim stołem. Tak ja wiem to skomplikowane, ale ja już mam zazwyczaj taki długi proces myślowy :P. No cóż, nie wypada mi już teraz nic innego jak życzyć Wam smacznego :)





KOKO-Sanki


Składniki:

200g wiórek kokosowych podprażonych na patelni. 

5 białek 

szklanka cukru

dwie krople olejku migdałowego

szczypta cynamonu





Piekarnik nastawiamy na 140stopni (bez termoobiegu)
Białka ubijamy na sztywno z szczyptą soli, potem dodajemy cukier, olejek, cynamon i nadal miksujemy do rozpuszczenia się cukru. 
Dodajemy wiórki i mieszamy delikatnie łyżką. Potem nakładamy łyżeczką lub rękawem cukierniczym małe porcyjki ciasta na blachę, najlepiej wyłożoną papierem do pieczenia ( ja tym razem nie miałam więc nasmarowałam masłem i posypałam krupczatką, ale nie polecam bo ciastka się przylepiają do blachy).



Teraz wstawiamy na 20 min ale, tu UWAGA CENNA UWAGA :) Patrzymy na nasze kokosanki, ponieważ nawet jeśli wydają nam się miękkie to po wystawieniu i ostygnięciu - chrupieją a więc z piekarnika wychodzą średnio blade, i mięciutkie, zostawiamy do ostygnięcia a dopiero potem ściągamy. 
Jeszcze jedna rada, (a mówię to na podstawie próby pierwszej blachy i drugiej) kokosanki nakładajcie dość duże, bo wtedy są idealnie ciągnące w środku, a nie całe stwardniałe i wszystkie staracie się nałożyć jednej wielkości bo inaczej są gotowe w rożnym czasie. 

Mi z tego przepisu wyszły 2 i 1/2 blachy. 




PS. kokosanki które są na zdjęciach, są z pierwszej blachy, mniejsze i bardziej chrupiące - a zatem mniej udaje. Drugiej blachy nie udało mi się sfotografować, bo zniknęła szybciej niż zdążyłam powiedzieć "zdjęcia".






Życzę wam  miłego przyszłego tygodnia, mój jak widzicie jest przepełniony. A jak wygląda Wasz? :)